11/14/2017

listopad 2017



a więc to tak wygląda dorosłe życie
ale nie jest tak źle, póki mogę projektować ze szczeniaczkami na kolanach

pierwszy awans w pracy
chodzę na urodziny z okazji trzydziestki moich znajomych
na domówkach rozmawiamy o zusie, dzieciach, ślubach i przyszłości

a ja mentalnie bez zmian, bilety lotnicze w trzy nowe miejsca kupione i dalej szukam


7/14/2017

lipiec 2017


kolejny miesiąc bez wyraźnej poprawy
nowa diagnoza i nowe leczenie
pytanie "jak się dzisiaj czujesz" odpowiedź "dobrze"
skończyłam studia, na kalkulatorze po pięciu latach widać cyfry 9,6,3 i połowę 8
zyskałam zaufanie wielu zwierząt i straciłam zaufanie wielu ludzi
zwiedziłam kolejne miejsca i kraje, bezludne wyspy
niedługo postawię nogę na innym kontynencie 
tata mówi, że jest ze mnie dumny
mam 14 własnych roślinek 
propozycję robienia doktoratu (nigdy)
wychodzę pijana pojeździć na desce
normalnie dorosły człowiek


miałam tu nic nie pisać, więc kończę.

1/29/2017

palma de mallorca


tak po prostu zostawiam tu kilka zdjęć z grudniowej wizyty na majorce 
tym razem nie zwiedzałam żadnego szpitala w środku nocy, za to zrobiłam biegową życiówkę (miesiąc później spieprzyłam nogi na amen ale cicho), piłam dużo wina, jeździłam na stopa z wariatami, wykąpałam się w morzu (trzynastego grudnia!) i w ogóle wyglądam na tak super szczęśliwą że fajnie to gdzieś zostawić, tak po prostu



























heartless headless




czasami tęsknię za tobą, nachalnie przychodzisz w snach
czasami zastanawiam się skąd o wszystkim wiedziałeś, do czasu
ścieram twój pot z mojej twarzy a może jest to już pot kogoś innego
ściągam z półki książkę, której nikt nie czytał oprócz mnie
jak to jest

nie mam siły kończyć i bawić się w metafory, tu już nie chodzi o to czy chcę czy nie, po prostu nie zależy mi na wywoływaniu konsternacji, a i tak wiem że to przeczytasz (tak jak i ty wiesz)

ostatnia głodówka przypomniała mi jak silna jestem / jak niewiele potrzebuję / ile pamięci ma jeszcze mój dysk twardy / jak bardzo tęsknię za / gdzie nie powinno mnie być / muszę wrócić do mojej fizycznej odskoczni i się dojechać, to takie kurwa proste.


o' mighty vision jest niesamowite




9/28/2016

23:17



ten moment gdy planujesz jak będzie wyglądało wasze mieszkanie, a twój chłopak mówi 
"jak byłem tak daleko to pomyślałem o mojej super dziewczynie i doszedłem do wniosku że powinniśmy mieć kota"

dużo pracy, bardzo dużo. ale po pracy są przyjemności, więc za tydzień robię mnóstwo zdjęć w górach, a za miesiąc obchodzę rocznicę wypadku w miejscu wypadku, czyli moim ulubionym mieście, w którym mogłabym ewentualnie mieszkać w przyszłości

moja dzielna roomie obroni pracę i kąpiemy się wtedy w morzu wódki

a i zakochałam się platonicznie w mojej rehabilitantce, za miesiąc kończę walkę, więc trzymamy kciuki 

ps: pamiętam o blogu, po prostu troszkę urosłam i mam mniej czasu