niedawno znalazłam swój testament
który napisałam kilka lat temu
będąc na tygodniowych warsztatch muzycznych
gdy moim największym marzeniem było zostać sławną basistką
złudne to było, wiem
bo nikt nie zna sławnych basistek, tylko ja
ale to tylko dygresja
to nie był typowy testament
siedzieliśmy na trawie, chowając się w cieniu drzew przed gorącymi promieniami słońca
wypełniając wzajemnie przestrzeń muzyką
i do tego każdy miał swoją czystą kartkę i kopertę
w której zapełnione literami kartki miały przeczekać lata
zadanie- napisać testament
testament swojego życia
co najbardziej uderzyło mnie podczas czytania swoich myśli i postanowień, podsumowań i planów
to fakt, że nie jestem lepszym człowiekiem
a na pewno nie takim jakim planowałam wtedy być
i nie wiem czy to dobrze, nie zastanawiam się nad tym
część priorytetów zmieniła się z czasem
ale zadaję sobie teraz pytanie 'co by było gdyby?
i wiem że nigdy nie poznam odpowiedzi.
przemijanie
bo jesień i urodziny za tydzień
bo moje ostatnie naście dobiega końca
a ostatni miesiąc był najgorszym w moim życiu
ps: ciekawe, czy jestem jedyną osobą, która zachowała kopertę
i czy tylko ja okazałam się złym człowiekiem
boję się przyznać
ale podejrzewam że jest to powiązane z konfliktem
pomiędzy dorosłym życiem
a wczesną młodością
boję się, że właśnie znalazłam dowód
na to że nie jestem już mentalnym dzieckiem
(nigdy nie słyszałam, żeby ktokolwiek zaobserwował ten moment)
7 dni.