weekend pełen wrażeń
które planuję pozbierać w czytelne myśli
i zostawić tutaj
(tak, ponudzę trochę o aikido)
powrót nie był łatwy
zbyt wiele znaków zapytania czekało dziś na mnie na końcu drogi
nic nie rozwiązało się pomyślnie, nic się nie udało
tylu miłych obcych ludzi, a we mnie smutek
tylu miłych obcych ludzi, a we mnie smutek
i pomimo dzisiejszego treningu na 8:30, niewielu godzin snu
obolałego ciała (w którym pierwszy raz zawiodły nie kolana a łokcie! )
zrobiłam wieczorne wybieganie (jutro nie będę w stanie chodzić)
by pozbierać myśli
poukładać
nic z tego
...
-
dziękuję, siostrzyczki, że jesteście ze mną
i próbujecie rozmawiać, ba, próbujecie zrozumieć
czemu uciekam, czemu nie odbieram telefonów i jestem powodem waszego rozczarowania
bo chciałybyście to zmienić
a ja chciałabym wreszcie czuć
że nie jestem z tym sama?
(dosyć nietypowa zapowiedź przyszłego wpisu)
Siostra, nie jestesmy Tobą rozczarowane, po prostu się martwimy. Pamiętaj, żeby nie być z tym wszystkim samą musisz mówić, że potrzebujesz pomocy:***
ReplyDelete